Michał Buczek


Michał przed chorobą trenował piłkę ręczną, pływanie i sztuki walki. Dziś jednak walczy nie z przeciwnikiem na macie, ale z bardzo poważną chorobą – anemią aplastyczną. Choroba zaczęła się od siniaków i wybroczyn na nóżkach. Już pierwsze badania krwi pokazały, że dzieje się coś groźnego. Chłopiec szybko trafił do Przylądka Nadziei, gdzie lekarze go zdiagnozowali i natychmiast zaczęli bardzo intensywne leczenie. Jednak w tej chorobie żadne lekarstwa nie dają 100% szans na zdrowie. Anemia bardzo często wraca. Dlatego lekarze stwierdzili, że jedyną gwarancją dla Michałka jest przeszczep szpiku. Niestety dawcą nie mógł być dla niego brat. Nie powiodły się tez poszukiwania w światowych bazach dawców szpiku. Lekarze sprawdzili blisko 23 miliony osób. Bez skutku. Okazało się, że istnieje niewielka szansa na wyszukanie właściwego kandydata do transplantacji dla chłopca, ponieważ ma bardzo rzadkie HLA (wskaźnik zgodności tkankowej).

Na szczęście Michał, ku zaskoczeniu niemal wszystkich, dobrze zareagował na leczenie farmakologiczne. Powolutku jego szpik zaczyna pracować. Oczywiście przed nim i jego rodziną jeszcze wiele miesięcy bardzo kosztownej terapii. Miesięcznie na lek, który ratuje życie Michałka potrzeba aż 9000 zł. Ale cała rodzina nie traci nadziei, że uda się zebrać pieniądze na drogi lek i wyleczyć Michasia. On sam do walki podszedł jak na sportowca przystało. Przyzwyczajonego do ciężkiej i systematycznej pracy. Wiedział, że ma przed sobą zadanie do wykonania. I już jest bliski zwycięstwa!