Maksiu Piwowarski


Jak powiedzieć wesołemu, energicznemu chłopcu, że choruje na raka? A jak powiedzieć mu, że już nigdy nie pobiegnie na własnych nóżkach na podwórko? Te pytania musiała sobie zadać mama Maksia, który zachorował na nowotwór tkanek miękkich.Chłopiec podczas skoku w trakcie zabawy poczuł ból w nóżce, który z dnia na dzień narastał. W końcu po badaniach i diagnozie rozpoczęła się chemioterapia. Niestety rak był wyjątkowo zdeterminowany, by utrudnić chłopcu dzieciństwo. Lekarze zdecydowali, że nogi nie da się uratować i trzeba wykonać amputację. Maksiu się jednak nie załamał. Gdy tylko dostał protezę, wstąpiły w niego nowe siły. Zaczął intensywną rehabilitację, ponieważ musiał nauczyć się wszystkiego od początku – jak siedzieć, jak stać, jak się poruszać.

O czym marzy chłopiec? – Być jak pająk to jest to! Spiderman to dla mnie ktoś, mój bohater – podkreśla z przejęciem na twarzy Maks. I wierzy, że także jemu supermoce pomogą raz na zawsze pożegnać się z chorobą.