
Oczy Ivana wciąż błyszczą tą samą dziecięcą radością, choć za nim miesiące bólu, strachu i niepewności. To chłopiec, którego uśmiech potrafi rozświetlić każdy, nawet najtrudniejszy dzień. I choć życie postawiło przed nim niezwykle trudne wyzwania, Ivaś nie traci pogody ducha. Dla mamy, dla bliskich, dla siebie – o życie, które jeszcze przed chwilą było tak zwyczajne i piękne.
Ivan to dziecko, które kocha życie i ludzi wokół siebie. Ma ogromne serce i wyjątkowy dar zjednywania sobie innych. W szkole był duszą towarzystwa – koleżanki i koledzy zawsze chcieli być blisko niego, a latem niemal codziennie domofon dzwonił z pytaniem: „Czy Ivan może wyjść się pobawić?”. Lubił się uczyć, chętnie pomagał innym i z pasją opowiadał o swoich marzeniach.
Jeszcze niedawno planował swoje dziewiąte urodziny – miały być w gronie przyjaciół, z balonami, tortem i śmiechem, który wypełnia cały dom.

Wszystko zaczęło się niewinnie – od bólu w boku i głowy. Początkowo nic nie zapowiadało dramatu. Ale potem przyszła wysypka, złe wyniki badań i błyskawiczna diagnoza: ostra białaczka limfoblastyczna. Świat Ivana i jego rodziny zatrzymał się. Jeszcze tego samego dnia trafił karetką do szpitala. Rozpoczęło się długie i wyczerpujące leczenie – cykle chemioterapii, niezliczone badania, dni i noce na oddziale onkologii.
Ivan znosił wszystko z niezwykłą dzielnością. Nawet kiedy było bardzo ciężko, znajdował siłę, by się uśmiechać, pocieszać innych dzieci i dawać nadzieję personelowi medycznemu.
– Jego odwaga była i wciąż jest dla mnie inspiracją – mówi z uśmiechem mama chłopca.
Już przed chorobą Ivan musiał mierzyć się z wyzwaniami, które dla wielu są niewyobrażalne. Urodził się z zespołem Nijmegen (NBS) – rzadką, genetyczną chorobą, która wiąże się z niedoborem odporności i znacznie zwiększonym ryzykiem nowotworów. Jego organizm od początku wymagał szczególnej troski, a infekcje były bardziej niebezpieczne niż u innych dzieci. Zespół Nijmegen sprawia, że leczenie nowotworowe jest jeszcze trudniejsze i bardziej ryzykowne.
– Ale Ivaś nigdy się nie poddawał – mówi mama. – Codziennie pokazywał, jak silne potrafi być serce dziecka.
Latem przeszedł przeszczep szpiku – trudny, ale konieczny krok w walce z chorobą. Wszyscy wierzyli, że to początek nowego rozdziału. Że będzie lepiej. Że Ivaś wróci do swojego życia, szkoły, kolegów, beztroskich zabaw na podwórku. Niestety, choroba okazała się silniejsza.
Kilka tygodni po przeszczepie lekarze wykryli wznowę w płynie rdzeniowo-nerwowym. To był kolejny cios – tak trudny do udźwignięcia dla dziecka, które już przeszło tak wiele.
Dziś Ivan znowu stoi na drodze do zdrowia. Codziennie. Z bólem, zmęczeniem, strachem, ale też – z niesłabnącą nadzieją. Przeszedł kolejne dawki chemioterapii, a przed nim drugi przeszczep szpiku, który daje szansę na pokonanie choroby raz na zawsze. Tym razem leczenie jest jeszcze bardziej intensywne, bo komórki białaczkowe dotarły do ośrodkowego układu nerwowego.
Ivan jest pod opieką wspaniałych lekarzy we Wrocławiu. Ale to wszystko kosztuje – sił, emocji i ogromnych środków finansowych. Przed nimi także długie miesiące rehabilitacji, specjalistycznej opieki i przygotowań do kolejnego przeszczepu.

Ivaś bardzo tęskni za normalnym życiem – za kolegami, zabawami, śmiechem bez bólu. Marzy, by znowu wyjść na podwórko, by domofon dzwonił jak dawniej, a on mógł zbiec po schodach i powiedzieć: „Już idę!”.
Każde wsparcie ma znaczenie. Razem możemy pomóc Ivanowi odzyskać dzieciństwo i zdrowie. Bo on naprawdę chce żyć. I zasługuje na to całym sercem.

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, ul. Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław