Mia Olczyk

Paula Nowak 21.01.2026

Mia ma 5 lat. Jest małą pacjentką, która od początku 2024 roku zmaga się z ciężką chorobą nowotworową i jej powikłaniami. Jej historia to zapis kolejnych diagnoz, decyzji lekarskich i długiego leczenia szpitalnego.

Pierwsze objawy i brak właściwej diagnozy

Na początku 2024 roku Mia zaczęła chorować. Lekarze zdiagnozowali u niej zapalenie węzłów chłonnych i stawów. Była badana przez trzech różnych lekarzy. Żaden z nich nie chciał uwierzyć mamie Mii, gdy mówiła, że to może być nowotwór. Jeden z lekarzy stwierdził nawet, że mama „na siłę wmawia dziecku choroby”.
Mimo to mama umówiła prywatną wizytę u pediatry onkologa. Niestety, Mia nie zdążyła na nią dojechać.

17 marca – moment przełomowy

17 marca wieczorem wszystko się zmieniło. Mia leżała w łóżku rodziców. Poprosiła tatę, żeby ją przytulił, a potem mamę. Wtedy mama wstała i powiedziała: „ona się z nami żegna”.
Mama kazała 18-letniej siostrze szybko ubrać Mię, sama również zaczęła się przygotowywać do wyjścia.

Nocna pomoc i pilny transport do szpitala

Najpierw pojechali na nocną pomoc. Mia krzyczała i nie chciała dać się zbadać. Lekarz stwierdził zapalenie gardła i górnych dróg oddechowych.
Po wystawieniu skierowania rodzina od razu pojechała do szpitala przy ul. Spornej. Mia cały czas krzyczała, płakała i chciała wrócić do domu.

Stan krytyczny i właściwa diagnoza

Na izbie przyjęć pielęgniarka stwierdziła, że Mia może mieć cukrzycę, i zaprosiła ją na badanie cukru. W sali zabiegowej ciało Mii nagle zaczęło się poddawać. Konieczna była natychmiastowa reanimacja. Mama cały czas była przy niej.
Podczas intubacji Mia zachłysnęła się wymiotami, co spowodowało uszkodzenie krtani. W wyniku zachłyśnięcia doszło do ciężkiego zapalenia płuc. Okazało się również, że wcześniej przyjmowany antybiotyk osłabił jej organizm, a leczenie nim było błędne.
Lekarze postawili diagnozę: białaczka limfoblastyczna.

Długie leczenie i hospitalizacja

Od marca Mia przebywa w szpitalu. Przez długi czas była w śpiączce. Chemioterapia, choć konieczna, okazała się bardzo obciążająca dla jej małego ciała.
Mia nadal wymaga leczenia, a przed nią jest długa droga. Potrzebuje także rehabilitacji oraz specjalistycznego sprzętu, który pomoże jej wracać do sprawności.

Powikłania

W trakcie leczenia wystąpiło wiele powikłań. Mia ma rurkę tracheostomijną w krtani z powodu nacieków i zrostów, prawdopodobnie po intubacji. Pobrano wycinki do biopsji, które na szczęście nie wykazały zmian nowotworowych.
Jej serce również ucierpiało – zdiagnozowano kardiomiopatię rozstrzeniową.
Mia przeszła sepsę oraz infekcję gronkowcem.

Wznowa choroby

19 sierpnia 2025 roku, będąc na leczeniu podtrzymującym, Mia trafiła ponownie na oddział onkologii z infekcją. Przez tydzień lekarze próbowali poprawić jej wyniki krwi – miała transfuzje i leki, ale bez efektu.
Pan docent zdecydował, że skoro Mia już leży w szpitalu, zostanie wykonana biopsja.
Wyniki krwi zaczęły się poprawiać i planowano odwołać biopsję oraz wypisać Mię do domu. Po rozmowie z mamą i tatą uznano jednak, że skoro biopsja jest już umówiona, zostanie wykonana.
Badanie przeprowadzono spokojnie, bez strachu – wyniki krwi były dobre, włosy Mii ładnie odrosły, a ona sama czuła się dobrze.
Po kilku godzinach lekarz przyszedł z informacją z laboratorium: w szpiku było 57% blastów. Rodzina czekała na oficjalne wyniki z nadzieją, że to pomyłka. Biopsję powtórzono. Niestety, wznowa okazała się rzeczywistością.

Kolejne leczenie i obecna sytuacja

Mia otrzymała pięć tygodni bardzo intensywnej chemioterapii, która nie przyniosła efektu. Zdecydowano o leczeniu Blincyto. Przez 28 dni była podłączona do pompy 24 godziny na dobę. Terapia na szczęście zadziałała i Mia uzyskała remisję, jednak to nie koniec leczenia.
Mia potrzebuje przeszczepu szpiku oraz terapii CAR-T. Dodatkowo w płucach pojawił się grzyb, co wiąże się z koniecznością usunięcia jednej trzeciej płuca. Planowana operacja została odłożona, ponieważ Mia zachorowała na COVID-19.

Nadzieja i plany na przyszłość

Historia Mii to ciąg trudnych doświadczeń, długiego leczenia i wielu powikłań. Przed nią wciąż kolejne etapy terapii: przeszczep szpiku, CAR-T i dalsze leczenie specjalistyczne.
Mimo wszystko jej historia kończy się nadzieją – remisją, planowanymi terapiami i wiarą, że kolejne kroki leczenia pozwolą jej wracać do zdrowia i sprawności.