
Zosia ma 10 lat i jeszcze niedawno jej codzienność wypełniały treningi, nagrania i jazda na hulajnodze. Dziś jest w trakcie jednej z najważniejszych dróg w swoim życiu – drogi leczenia, która prowadzi ją ku zdrowiu.
Zosia ma 10 lat i chodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej. Jeszcze do niedawna jej dni wyglądały jak u wielu rówieśniczek – szkoła, dom, zainteresowania i plany na kolejne treningi. Jedną z jej największych pasji był pole dance. Zosia zdążyła przejść kilka etapów nauki, a rodzice, widząc jej zaangażowanie, kupili do domu szarfę do ćwiczeń.
Poza tym lubiła nagrywać TikToki i uwielbiała jazdę na swojej hulajnodze elektrycznej. Ruch, swoboda i radość z bycia w ciągłym biegu były ważną częścią jej codzienności. Dziś wszystko to musi poczekać.
Zosia od dłuższego czasu choruje na tarczycę i ma insulinooporność, dlatego regularne badania były stałym elementem dbania o jej zdrowie. W lipcu dziewczynka przeszła kolejne badania profilaktyczne. Tym razem wyniki pojawiły się wyjątkowo szybko.
Telefon od pani doktor do mamy Zosi był sygnałem alarmowym – coś było nie tak. Wyniki okazały się bardzo złe i Zosia razem z mamą musiały pilnie zgłosić się do szpitala.

Na miejscu wykonano kolejne badania. Plan był jasny: po diagnostyce Zosia miała karetką trafić do szpitala we Wrocławiu.
– Dla mnie był to moment ogromnego szoku i niepewności – mówi mama. – Trudno było zrozumieć, co dokładnie się dzieje i co przyniosą kolejne godziny.
Po ponownych badaniach Zosia i jej mama zostały na noc w szpitalu w Lubaniu. Następnego etapu nikt jeszcze wtedy nie potrafił przewidzieć.
Karetka zawiozła Zosię do Przylądka Nadziei. Tam rozpoczęto pełną, szczegółową diagnostykę. Dwukrotnie wykonano biopsję.
W sierpniu padła diagnoza: niewydolność szpiku na podłożu mutacji ERCC6L2. Była to odpowiedź, na którą nikt nie był gotowy, ale jednocześnie punkt, od którego można było zacząć konkretne leczenie.
W przypadku Zosi przeszczep szpiku okazał się jedyną szansą na powrót do zdrowia. Liczył się czas. Rozpoczęto intensywne poszukiwania dawcy i już na początku grudnia udało się go znaleźć.
– To był ważny moment – pełen ulgi, ale i świadomości, że przed Zosią wciąż bardzo trudny etap – wspomina mama dziewczynki.

Przeszczep zaplanowano na początek lutego. Pod koniec stycznia Zosia rozpocznie przygotowania do zabiegu. Po przeszczepie czeka ją kilkadziesiąt dni dochodzenia do siebie oraz czas oczekiwania na odbudowę odporności. Przed nią również chemioterapia.
Na razie wszystko, co Zosia kochała najbardziej – treningi, nagrania, hulajnoga – musi zejść na dalszy plan. Teraz najważniejsze jest zdrowie.
Przed Zosią trudne leczenie, ale także realna szansa na przyszłość, w której znów będzie mogła wrócić do swoich pasji i codzienności sprzed choroby.